Największym wrogiem drewna nie jest zużycie, tylko woda i piasek. Drobiny piasku wniesione na butach działają jak papier ścierny — to one, a nie chodzenie, powodują matowienie powłoki w strefie wejścia.
Zasada numer jeden: wycieraczka o długości minimum 120 cm przy drzwiach wejściowych. To najtańsza inwestycja, jaką możesz zrobić dla podłogi.
Zasada numer dwa: mop dobrze wyciśnięty, nigdy mokry. Woda stojąca na powierzchni dłużej niż kilka minut wnika w spoiny i powoduje pęcznienie krawędzi klepek.
Zasada numer trzy: preparaty dedykowane do typu wykończenia. Uniwersalne mydła i płyny do paneli zawierają substancje, które matowią lakier i zapychają pory drewna olejowanego.
Zasada numer cztery: filce pod nogami mebli i wymiana ich raz do roku. Zużyty filc zbiera piasek i zamienia się w narzędzie do rysowania podłogi.
Optymalne warunki dla drewna to 45–60% wilgotności względnej i 18–23°C. Zimą, przy włączonym ogrzewaniu, warto rozważyć nawilżacz — dla podłogi i dla siebie.
